Prywatna gorąca linia!
Tęsknisz za nim przez cały dzień, a on nawet do ciebie nie zadzwoni. Kiedy wraca, zasiada przed telewizorem i po chwili zasypia. Czas to zmienić! Jak? Zorganizuj prywatną gorącą linię. Niech do końca dnia przypominają mu się twoje słowa, niech brzęczą w jego głowie niczym pszczoły nad kwiatem. Zobaczysz, że kiedy spotkacie się wieczorem, on będzie gotowy, by wbić ci swoje miłosne żądło.
Mężczyźni potrzebują silniejszych bodźców i może się okazać, że twoje: „kocham cię, o której będziesz w domu?”, jest stanowczo za słabe. Spróbuj czegoś innego. Przypomnij sobie jego ulubioną pozycję lub rodzaj pieszczot. Zastanów się, kiedy najlepiej jest do niego zadzwonić. Przećwicz wszystko „na sucho” – jak prawdziwa profesjonalistka – sprawdź, czy twój głos nie brzmi lepiej, gdy cicho mruczysz. Potem schwyć słuchawkę i wybierz numer...
Możesz też kupić sobie nową bieliznę albo zafundować intymną fryzurkę. Wtedy wystarczy, że zadzwonisz do niego i zaczniesz mu opowiadać o tym, jak teraz wyglądasz. Pamiętaj, używaj takich słów, które od razu przywodzą na myśl konkretne wrażenia. Powiedz: „Mam na sobie nowe koronkowe majteczki. Chciałbyś je ze mnie zdjąć? Jak myślisz, co jest pod nimi? Gdybyś teraz tego dotknął, poczułbyś wilgoć".
On z pewnością będzie zelektryzowany twoim zachowaniem. W trakcie dnia wykonaj przynajmniej dwa takie telefony, albo wyślij mu sms-a. Uważaj tylko, żeby nikt inny nie odebrał i pytaj, czy twój ukochany nie korzysta właśnie z zestawu głośno mówiącego. Pamiętaj też, że jeśli on już wróci wcześniej z pracy, zaintrygowany twoimi telefonami, to powinien dostać to, co mu obiecałaś. Kto wie, może niebawem zacznie ci się odwdzięczać... korzystając z waszej gorącej linii. (Puch)
































