Erotyczny.pl

wyszukiwanie zaawansowane

Andrzej "Piasek" Piaseczny - dyskrecja gwarantowana!

WP | 2003-06-05 (13:22) | komentarzy
  A A A

Jestem facetem, który jak ognia wystrzega się monotonii. Jednak znacznie bliżej mi do romantyka, niż do zimnego drania i naturalnie gdybym próbował powiedzieć, że jestem macho pewnie każdy, kto to czyta obśmiałby się jak norka... Ale Drodzy Państwo, czyż nie powinniśmy niejednokrotnie na swój własny użytek zdobywać się w sytuacjach niedwuznacznych na wydobycie z siebie niewielkiego potwora?

No cóż... już w "wieku młodzieńczym" wszystko się we mnie gotowało, jednak muszę się przyznać do tego, że nie byłem specjalnie przebojowym chłopakiem. Do pewnego momentu wszystko działo się podczas wakacji i przerw w nauce. Randki? Eee.. strata czasu. Najpierw był czysty romantyzm, później sam konkret. Pamiętam, że swego czasu zdobyłem się nawet na to, żeby dopisać do któregoś z wierszy Tetmajera dwie dodatkowe strofy i wręczyć go dziewczęciu jako własny. Dobre, prawdaż?

W młodości obyłem się również bez groźnie brzmiącego "uświadamiania". Moi rodzice, z całym dla nich szacunkiem, należeli do tych, którzy do rozmowy na ten temat zabrali się, kiedy już dawno było po wszystkim. Sam się dziwię, że nie zostałem klasycznie przyłapany. Gazetki? W stanie wojennym? Z tego, co wiem drukowali wtedy tylko oficjalny "organ" albo bibułę. Chociaż faktycznie mam wujka w Trójmieście, który wyłożył wewnętrzne drzwi łazienki nagimi szwedkami. To było bardzo pouczajace.

No i wreszcie ten pierwszy raz..., który nastąpił, o ironio, kiedy wyjechałem z rodzicami w góry. Nie umiałem jeździć na nartach, staruszkowie całymi dniami spali, więc moja inicjacja wyniknęła chyba z nudów... Ja byłem naprawdę bardzo młody, ona niewiele, ale jednak starsza. Czy miałem jakieś oczekiwania? Nie żartujmy, coś mi się zdaje, że to jednak dziewczęta snują myśli na ten temat, tym głębsze, im dłużej. Ja nie miałem na to czasu. Sytuacja była jednorazowa, niemniej jednak żadnych danych osobowych nie ujawnię. Pozwólcie mi być gentlemanem i niech to będzie moja wizytówka również na dzisiaj: DYSKRECJA GWARANTOWANA!

W moim obecnym życiu erotyka i seks są dla mnie kołem zamachowym. Podobno są nawet badania nad tym, ile razy w miarę normalnie funkcjonujący facet myśli o seksie. Piosenka jednego z moich ulubionych wykonawców z kolei mówi "pod płaszczykiem wielkich uczuć czai się zwykła chuć" - na jedno wychodzi.

Nie znoszę monotonii. Myślę, że kiedy rzecz zaczyna ograniczać się do wieczornego "trach, trach" albo porannego pośpiechu przed wyjściem do roboty, już nie żyjemy. A gdzie wyjścia do kina czy w plener? Co z możliwie eleganckimi restauracjami, gdzie można by sobie pozwolić na drobne odstępstwo od reguły? Że fantazja? Tak, naturalnie - dopóki sami nie spróbujecie. Natomiast w kwestii dodatków jestem staromodny: świece, muzyka, odrobina szampana. Lew Starowicz twierdzi, że szampan to najlepszy afrodyzjak, i ja skłaniałbym się do tej opinii.

W uwodzeniu kobiet nie ma mowy o żadnym sporcie. Dopóki w powietrzu nie zacznie unosić się intensywny bukiet feromonów, o żadnym działaniu nie może być mowy, a jeśli już tak się dzieje, nie ma potrzeby uciekać się do żadnych podstępów. Flirtować lubię i owszem. To sztuka nieco już zapomniana, ale też dostarczająca drobnego dreszczyku emocji, który zresztą nie musi się zakończyć żadną fontanną.

A co powinna zrobić kobieta? Kupić seksowna bieliznę, umieć ją pokazać, nie tylko zdjąć...

Rozmawiała: Agnieszka Buczak/Fot. Studio69/BMG.

oceń
0
0
Podziel się

Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska