W ekspresie - pamiętnik uwodziciela
To był pociąg na trasie Białystok - Gdańsk, wracałem z wesela mojego znajomego i nic nie zapowiadało późniejszych wydarzeń. Idąc korytarzem przyglądałem się siedzącym w przedziałach ludziom. W pewnym, momencie, w jednym z przedziałów zobaczyłem atrakcyjną młodą kobietę.
Na pierwszy rzut oka, miała gdzieś z 27 lat. Spoglądała nieruchomo w okno - na śnieżnobiałą rozciągającą się panoramę. (Pamiętam, że była śnieżna, mroźna zima.) Była zatopiona w myślach, ale to, co rzuciło mi się w oczy, to trzymana na kolanach "Polityka". Mimo iż chwyciłem za uchwyt i otwierałem drzwi, nie oderwała oczu od widoku zza okna. Byłem lekko skonfundowany, ponieważ nie spotkałem się z sytuacją, kiedy wchodząca do przedziału osoba nie jest "lustrowana" przez osoby w nim siedzące. Jednocześnie niesamowicie zaintrygowała mnie gazeta, która tak naprawdę była dla mnie pierwszym impulsem, zwracała uwagę. Miałem świadomość, że wchodząc do przedziału, naruszam jej przestrzeń. Powiedziałem dzień dobry i usiadłem naprzeciwko, przy oknie. Mój głos sprawił, że wyrwałem ją z zadumy. Spojrzała na mnie uśmiechnęła się i odpowiedziała na powitanie. Ale zaraz potem znowu zaczęła patrzeć w okno i pogrążyła się w myślach.
































