Czy uwodzenie może być etyczne, część pierwsza
WP |
2008-01-16 (12:51) |
komentarzy
A
A
A
![]() |
| Kliknij w zdjęcie, zobacz więcej! (fot. JupiterImages/EAST NEWS) |
„Uwodzenie i etyka? Przecież uwodziciele oszukują kobiety.” Te słowa usłyszałem kiedyś z ust kobiety, z którą byłem na jednym ze szkoleń. Podejmę polemikę z tą tezą. Moim zdaniem ci, którzy oszukują, są oszustami. Zaś ci, którzy uwodzą, to uwodziciele. Niby jasne, ale nie dla wszystkich.
Rozpatrzmy dwa case study, ale zanim to zrobimy, wykonaj mały test.
Jesteś mężczyzną, który (kobietą która):
a) jest singlem,
b) jest w związku otwartym,
c) jest w związku zamkniętym.
Jeżeli jesteś „przypadkiem c”, to uwodząc inne osoby ranisz swoją partnerkę/partnera. Raczej trudno nazwać etycznym łamanie danej obietnicy. Jeżeli jednak jesteś singlem, bądź żyjesz w związku otwartym, to zapraszam do uwodzenia.
Jeśli nie wiesz, jaką opinię na ten temat ma światowej sławy trener umiejętności komunikacyjnych dr Kevin Hogan, to zobaczymy, co powiesz?
„Flirtowanie to zabawa, która jest zaraźliwa i generuje ogromne pokłady energii. Kiedy z kimś flirtujesz, między wami iskrzy i wspólnie tworzycie atmosferę pozytywnego napięcia.” Kevin Hogan, Sztuka bycia atrakcyjnym
Przyjrzyjmy się pierwszemu rodzajowi przypadków
Nieraz słyszę głosy oszukanych kobiet, które mówią „uwodziciel” albo „uwodzenie” i zaraz potem opowiadają swoje historie. Historie, w których jakiś mężczyzna mówił: „jesteś tą jedną jedyną” albo „chcę być z tobą na zawsze” czy „kocham cię”. A potem okazywało się, że na boku kręcił z dwoma innymi, albo zmieniał obiekt westchnień co miesiąc.
HIPNOTYCZNY SEKS
HIPNOTYCZNY SEKS, CZĘŚĆ DRUGA
HIPNOTYCZNY SEKS, CZĘŚĆ TRZECIA




























