Kiedy usta mówią nie, a ciało jednak tak
Ale jak już zostaje w klubie przez ciebie zaczepiona, to często dookoła ma wiele obserwatorek, z którymi przyszła, i które jednym spojrzeniem dyskwalifikują ciebie w jej oczach, zanim tak naprawdę zdąży ci się dobrze przyjrzeć. One tak robią, bo podszedłeś nie do nich, a do niej. A ty, zamiast odciągnąć wybrankę od koleżanek, i wtedy z nią porozmawiać, dostajesz na miejscu kosza i odchodzisz do kolejnej, która, jak poprzednia, jest bardzo "zakochana w chłopaku, który został w domu".
Kończy się dyskoteka, każda z nich wracając do domu będzie się śmiała, opowiadając koleżankom, ile to razy dała któremuś kosza, ale później, zmywając makijaż przed lustrem, spojrzy na swoje odbicie, westchnie i znowu pójdzie spać, myśląc o tym, w co się ubierze na następną imprezę w klubie.
Z jednej strony jej ciało domaga się seksu z mężczyzną, którego kocha, z drugiej strony słyszy glosy: jesteś za młoda, rodzice ci ufają, zajdziesz w ciążę, a jak on cię rzuci, to już nikt porządny ciebie więcej nie zechce. Albo: nie macie miejsca i warunków, żeby się spokojnie kochać.
Ciągnie się to przez jakiś czas. I albo kobieta w końcu wyjdzie poza ramy, w których dorastała i w których żyje, albo zostanie sama bez seksu, także bez chłopaka i miłości, ale na pocieszenie przynajmniej pozostanie kobietą "szanującą się".
Przez to, że społeczeństwo wyznacza takie a nie inne standardy zachowań, cierpią obie płcie. Większość mężczyzn nie wie w ogóle, jak z kobietami rozmawiać, a na każde odrzucenie kobiety, chociażby przez odwrócenie wzroku, reaguje podwinięciem ogona i ucieczką z pola walki.
A wystarczyłoby nauczyć się odczytywać mowę ciała.
Bardzo często jest ona niespójna z mową werbalną. Panie mówią to, co wypada, ale ich ciała pokazują coś innego. Tylko jeden na trzydziestu jeden mężczyzn potrafi odczytać mowę ciała i odpowiednio zareagować. W konsekwencji samotne pozostają obie strony, choć pragną tego samego - szczęścia, seksu, miłości.































