Wolny wybór?
Testosteron jest platformą męskości. Odpowiada za cechy płciowe pierwszorzędowe, drugorzędowe, jest jak smar w silniku - bez niego mężczyzna nie jest w stanie funkcjonować jako mężczyzna. Wielki dramat płci brzydkiej polega na tym, że poziom testosteronu spada już mniej więcej po pierwszym ćwierćwieczu życia.
A obniżony testosteron to nic fajnego. Po pierwsze - kobiety z wiekiem się rozkręcają, a ich ochota i gotowość na współżycie jest coraz większa. Mężczyźni w tym czasie powoli gasną. Poziom testosteronu wpływa na nie tylko na popęd płciowy. Jest odpowiedzialny za apetyt na życie w ogóle. Obniżony testosteron objawia się depresją, większym prawdopodobieństwem ataku serca, demencją i podwyższoną śmiertelnością.
Świadomi tego powinni być przede wszystkim... mężczyźni. Jeśli już narażają na szwank dobre imię rodziny i pakują się w romanse, niech robią to w tajemnicy - im większej tym lepiej. Zastrzyk naturalnego testosteronu, którym się objawia przygoda z kochanką, nie ma nic wspólnego z uczuciami i emocjami. Przelotny numerek z koleżanką z pracy może być dla czterdziestolatka jak lot w kosmos. Bynajmniej nie dlatego, że partnerka jest gwiezdną kochanką. Chodzi o hormonalnego kopa, który sprawia, że facet traci głowę.
Poczucie szczęścia i spełnienia po skoku w bok (którym oczywiście towarzyszą wyrzuty sumienia, ale cóż - nic za darmo) w niewielkim stopniu zależy od jakości nowej kochanki, a w ogromnej mierzy od jej "nowości". W obu tego stwierdzenia znaczeniach.
Ten mechanizm wyjaśnia też inną prawidłowość: skok w bok wpływa pozytywnie na życie seksualne pary. Oczywiście pod warunkiem, że zdrada nie wyjdzie na jaw. Mężczyzna wraca na łono rodziny z podbitym testosteronem, pewny siebie i „odnowiony” jako facet.
Cena za taką odnowę jest ogromna. Kac moralny, wyrzuty sumienia, ryzyko rozpadu małżeństwa lub nie daj boże zaangażowanie się w hormonalnym zaślepieniu w nowy związek z niewłaściwą osobą.
Jeśli jednak można w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać zdradę – to przypomnijmy jeszcze raz. Obniżony testosteron to depresja, zawał serca i zwiększona śmiertelność (wzrost liczony w procentach od 80 do 250).
Nawet w najbardziej zgodnym i najlepiej dobranym związku zdarzają się kryzysy. Nawet najbardziej ostrożnemu mężczyźnie zdarzają się "okazje". Czasem okazje wchodzą nagie do łóżka i trzeba mieć dużo hartu ducha, żeby z tego łóżka zwiać.
Niektórzy mężczyźni godzą się ze spadkiem testosteronu. Z wiekiem łagodnieją, porzucają marzenia o zdobywaniu kobiet. Większość nie jest w stanie oprzeć się pokusie. Jeśli nie kobiety - zdobywają szczyty, bieguny albo chociaż pieniądze na nowe, szybsze i piękniejsze auta.
Jeśli chodzi o kwestie moralne - od pradziejów jest jasne, że bycie w zgodzie z własnym sumieniem to jedno z najtrudniejszych zadań w życiu człowieka. Bóg, z wrodzoną ironią, wolny wybór pozostawił człowiekowi. Niech błądzi i niech płaci za błędy.
Michał Żuk
Zobacz także:
Już za cztery lata
Głodnemu chleb na myśli
Uwodzenie jest proste (na papierze)

































