Cena przestrogi
Połowa brytyjskich nastolatków zasługuje na kryminał - prawda czy fałsz? Brzmi jak absurd, ale to stuprocentowa prawda. Powinni trafić przed wymiar sprawiedliwości, bowiem uprawiają seks. A dokładnie - uprawiają seks przed ukończeniem szesnastego roku życia. Medialną burzę rozpętał ostatnio na Wyspach profesor John Spencer, który postulował zmianę przepisów. Obecne zabraniają pod groźbą kary seksu osobom, które nie ukończyły szesnastu lat.
Trudno nie powiązać tego faktu z innym. Tym który rozpala polskie media do czerwoności i ma związek z reżyserem Romanem P. tymczasowo osadzonym w szwajcarskim areszcie. Część brytyjskich naukowców zaproponowało bowiem, by przesunąć granicę karalności za czyny seksualne do wieku trzynastu lat. Taka zmiana, zdaniem profesora z Selwyn College w Cambridge spowodowałaby, że prawo byłoby lepiej dopasowane do rzeczywistości.
Trzynastolatkowie uprawiali, uprawiają i będą uprawiać seks - bez dwóch zdań. Matka natura reguluje to w sposób niezależny od naszej mentalności, prawodawstwa czy przekonań moralnych. Większość trzynastolatek ma regularnie okres, co oznacza, że są gotowe do pożycia. Podobnie sprawa się ma z trzynastolatkami, których duża część ma już odpowiednie narzędzia do podjęcia kopulacji.
W różnych kulturach wiek dojrzałości płciowej ustalany był i jest różnorako - w zasadzie tylko cywilizacja zachodnioeuropejska wiedziona przez moralność chrześcijańską ustaliła tę granicę tak wysoko. W krajach hinduskich i islamskich śluby nastolatków były i są na porządku dziennym. Podobnie postępowali starożytni Grecy i Rzymianie. Gotowość biologiczna, w ich mniemaniu, oznaczała gotowość emocjonalną.





























