Erotyczny.pl

wyszukiwanie zaawansowane

Felietony

Bitwa o cycki

fot. Magda Danaj
WP | 2010-09-01 (15:02) | komentarzy
  A A A

W Warszawie bili się o krzyż i części z nas naprawdę zrobiło się przykro, że żyjemy w kraju, w którym takie rzeczy budzą takie emocje. W którym religia doprowadza do szyderstw, przemocy, a przede wszystkim: w którym religia ma taki udział w życiu publicznym.

Czytając wieści z Sydney Morning Herald przez moment odczułem nieprzyjemną satysfakcję, że nie tylko u nas jest źle. W słynnym ze swej opery australijskim mieście wyniki miejskiego konkursu fotograficznego zostały oprotestowane przez misję Wesley, zajmującą się m.in. działalnością charytatywną. Protest dotyczył zdjęcia przedstawiającego dwie panie topless leżące na hotelowym łóżku.

Trudno powiedzieć: istotne to, czy nie, zdjęcie nie miało w sobie ani krztyny erotyki. Panie leżały sobie obok siebie, w zupełnie neutralnej pozycji, ot dwie dziewczyny, cztery cycki. Widocznie jednak religia nie jest w stanie (nadal) zaakceptować istnienia cycków (a także penisa czy waginy).

Nagrodzone zdjęcia miały wisieć na terenach należących do Kościoła Zjednoczenia, a tego hierarchowie nie mogli zaakceptować, ponieważ... mogłyby je zobaczyć dzieci. Złośliwie zatarłem ręce - a więc jednak, nie tylko u nas są tak twardogłowi, ale zaraz potem mina mi zrzedła.

Zrzedła mi mina, bowiem urzędnicy z Sydney okazali się mieć jaja (niezależnie od tego, czy byli to panowie czy panie) i tylko parsknęli śmiechem na żądania misjonarzy. Werdykt konkursu podtrzymano, zorganizowano alternatywne miejsce wystawiennicze i temat zakończono bez dyskusji. Jasna sprawa, świątynie należą do Kościoła i jego świętym prawem jest zarządzanie własnymi posiadłościami. Nie chcą wieszać cycków - ich sprawa. Ale ręce precz od konkursu.

Drugą nagrodę za zdjęcie Bibs Hotel i niecałe czterysta dolarów wręczono w zgodzie z jury Isabelli Melody Moore. Nie postawiono jej w stan oskarżenia, nie ciągano po sądach, nie zwolniono kuratora wystawy, organizatorów konkursu, szef wydziału kultury Urzędu Miasta Sydney nie musiał podać się do dymisji. Australiskie Centrum Fotografii nie zostało wykreślone w rejestru firm. Mina mi zrzedła, a spod stołu wyjrzała zazdrość.

A jednak można oddzielić życie publiczne od życia prywatnego. My, Polacy, zachłyśnięci szybkimi karierami celebrytów, zazdrościmy im nie popartej talentem popularności. Każdy chciałby trafić na łamy brukowca i podzielić się własną prywatnością. Dlatego bez pardonu ładuje się z butami w prywatność cudzą, jakby funkcjonowało w nim komunistyczne przekonanie o wyższości własności publicznej nad prywatną.

I tylko szkoda dzieci, które poznają świat oczami księży. Świat bez cycków, bez płci, bez erotyki, bez cielesności. Bo jeśli dziecko nie dowiedziało się w domu, co to są piersi i do czego służą, to księdza obowiązkiem jest zaniedbania rodziców naprawić, a nie utrzymywać stan ciemnoty. Amen.

Michał Żuk

Zobacz także:

Wolny wybór?

15 lat WP.PL! Konkurs!

W poszukiwaniu nowej Marylin Monroe

następna 1 2 z 2
oceń
0
1
Podziel się

Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska