Umarł uprawiając seks z drzewem
Pochodzący z Wielkiej Brytanii informatyk zmarł podczas dziwnego wypadku o podłożu seksualnym. Zdarzenie miało miejsce w Newport.
Mężczyzna po mocno zakrapianym wieczorze, wrócił do swojego mieszkania, rozebrał się i przywiązał się do znajdującego się w okolicy jego domu drzewa. Niestety, 44-letni Kevin Kirkland tak mocno zacisnął linę wokół swoich nadgarstków, że nie był w stanie się oswobodzić.
Wcześniej 44-latek wraz ze swoim kolegą wypił 7 piw.
Policji udało się dotrzeć do jednego ze świadków, który twierdzi, że udało mu się porozmawiać z Kirlklandem przywiązanym do drzewa jeszcze przed jego śmiercią. Mark Griffiths wybrał się na spacer z psem, kiedy usłyszał dziwny hałas. "Słyszałem pomruki oraz jęczenie. Zapytałem się go: Czy wszystko gra? O co tu chodzi?" - opowiada Mark Griffiths. "Na jego rękach było tam sporo zaschniętej krwi. Z tyłu jego głowy widać było ślady, a on sam był bardzo brudny."
Kirkland został zdjęty z drzewa przez przechodniów, ale na ratunek było już za późno. Oświadczenie wydane przez koronera nie pozostawiło żadnych wątpliwości. Zdarzenie z udziałem Kirklanda zostało zakwalifikowane do kategorii nieszczęśliwych wypadków. "Jest dla mnie jasne, że przytwierdzając się w tej pozycji do drzewa, nie mógł już się wydostać z opresji." - stwierdził koroner John Ellery.
Ta wiadomość zajęła wysoką pozycję w najnowszym numerze "Przekazu podprogowego", czyli naszego przeglądu najdziwniejszych wydarzeń, które miały miejsce w ostatnich tygodniach. (rc)
Zobacz także:
Perwersje
Niewiarygodne.pl
Uprawiała seks z karuzelą!

































